Najlepiej spalić sennik i interpretować symbolikę marzeń sennych wg siebie, wg własnego wzorca. Korzystanie z puli globalnej nie jest błędem, ale zaczynanie od niej to mętna droga. Im więcej poświęcamy uwagi naszym snom, tym głębiej/szczerzej i szerzej możemy się wkleić – co jednocześnie nie jest pewnikiem, a przy głębszym spojrzeniu nawet prawdą. To tylko słowa, różnie rozumiane i na tej stronie próbujące określić coś bardzo zmiennego. Jak mam to opisać aby zachęcić i jednocześnie nie zabrzmieć zuchwale? Jak wzbudzić zaufanie, a nie odstraszyć fruwaniem na miotle? Czy zabawa w wewnętrzne zapytanki zabrzmi szczerze, czy będzie odebrana jako jakiś myk? A może bełkot?

Od zawsze jestem śniącą.. Śnię dużo, intensywnie i mocno symbolicznie..Niby jak każdy, ale zapamiętanych snów jest ogrom, a odkąd zaczęłam prowadzić dziennik snów, zagłębiać się w analizy, to jest tego jeszcze więcej i więcej.. To praktycznie druga część mojego życia. Sny dużo mi mówią, pokazują zawirowania, czasem rozwiązania, bądź tematy do dalszego oglądu, pokazują to, do czego świadomie nie ma dostępu. Sny pokazują kierunek, ale równie często zostawiają nas bez odpowiedzi, pozwalają też uzdrowić „zapieczone” rejony. Warto się im bliżej przyglądać, abstrakcyjnie łączyć, bazując na czuciu i intuicji, a nie sennikach 🙂

Dzięki swojemu doświadczeniu mogę pomóc zrozumieć Tobie przekaz marzenia sennego, poszukać kierunku, który jest dla Ciebie ważny, uzdrowić- nieuzdrowione. Zapraszam na terapie marzeń sennych-(Terapia MS), gdzie nie tylko obejrzymy i postaramy się zrozumieć co chce Ci pokazać podświadomość, ale też puścimy lejce na przestrzeń do pracy z symbolami, które skrywają połączenia Twoją codzienną rutyną.

Miej­sca, w któ­rych się ro­dzi­my, po­wra­ca­ją w prze­bra­niu, jako mi­gre­ny, bóle brzu­cha, bez­sen­ność. Spra­wia­ją, że bu­dzi­my się, spa­da­jąc, i szu­ka­my po omac­ku lamp­ki przy łóżku, prze­ko­na­ni, że wszyst­ko, co stwo­rzy­li­śmy, znik­nę­ło w nocy. Sta­je­my się obcy dla miejsc, w któ­rych się ro­dzi­my. One nas nie roz­po­zna­ją, ale my roz­po­zna­je­my je za­wsze. Są na­szym szpi­kiem kost­nym; są w nas wro­śnię­te. Gdyby wy­wró­co­no nas pod­szew­ką na wierzch, uka­za­ła­by się mapa wy­cię­ta na lewej stro­nie na­szej skóry, aby­śmy mogli zna­leźć drogę po­wrot­ną. Tyle że na lewej stro­nie mojej skóry są wy­cię­te nie ka­na­ły ani tory ko­le­jo­we, ani łódź, tylko (…)
Daisy Johnson 'Pod powierzchnią’

Takie zapytanie wierzchołek, a raczej jeden paznokieć rozpiętego korzenia. Niżej i wyżej jest dużo więcej, zaczyna się też przeplatać – a każda komórka, każdy substrat, ma swoje zależne od innych zmienne. Wszystko jest w transparentnym kokonie zależności. Tę strukturę myślową nazywam drzewem, nieraz jak zawieje to mam z nią i nim problem, ale tworzy mojej jestestwo, niezależnie od woli. Mimo, że powyższe wyrazy są adekwatne, to nie gwarantuje im to rzeczowości ani klarowności w odbiorze. Chciałabym to uniwersalniej napisać, ale teraz to jedyne słowa, które wstukują mi się pod palcami i pozwolę sobie na nich pozostać. A jaka będzie Twoja nast. czynność, gdy już dojdziesz do tego znaku zapytania?

Sesja tylko online, polega na wejsciu w treść snu i zobaczeniu jak, gdzie i do czego provvadzi.